W sobotę od rana nie mogłam się doczekać. O siedemnastej wyszłam z domy. Miałam jeszcze pół godziny, więc się nie śpieszyłam. Pod kino dotarłam jakieś 10 minut przed czasem. Ku mojemu zdziwieniu Damon już tam był.
- Witaj, Kity.
- Cześć, Damon. Co ty tu robisz tak wcześnie?
- Czekam na ciebie. A ty
- Widocznie za wcześnie wyszłam z domu.
- A, ok. To co, idziemy kupić bilety, czy będziemy tak tutaj stać?
- Idziemy.
- Panie przodem. - Powiedził otwierając przede mną dzrzwi.
- Nie wiedziałam, że jesteś dżentelmenem.
- Znamy się dopiero kilka dni, więc jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
- Na przykład jakich?
- Domyślam się, że po moim nazwisku domyśliłaś się, że jestem Włochem.
- Oczywiście, ale ja pytałam o rzeczy, których o tobie nie wiem.
- Dowiesz się w swoim czasia. Ok, ja idę kupić bilety.
Zdziwiłam się, że Damon był taki tajemniczy, ale postanowiłam nie naciskać. Jak będzie chciał, to sam mi powie. Usiadłam i czekałam, aż kupi bilety.
Kiedy Damon odchodził od kasy, podeszła do niego jakaś para. Nie słyszałam co mówią, ale zdawało mi się, że się kłócą. Kiedy wrócił do mnie, spytałam go o tę dwójkę.
- To mój młodszy brat, Stefan i jego dziewczyna.
- Czyli to jedna z tych rzeczy, których o tobie nie wiedziałam, tak?
- No, tak.
- A czego jeszcze ie wiem?
- Powiedziałem, dowiesz się w swoim czasie!. - Wybuchnął nagle.
- A to następna: jesteś impulsywny, wybuchowy i nieprzewidywalny, mam rację?
- Nie rozmawiajmy już o mnie. - Powiedział już spokojnym głosem. - Porozmawiajmy o tobie. Czego ja o tobie nie wiem?
- Też mam brata, z tym, że starszego.
- Już coś nas łączy.
- Rzeczywiście. Jestem lekko świrnięta, ale pozytywnie.
- Nie rozumiem.
- Na początku wiele osób tego nie rozumie. Zeby zrozumieć musisz mnie lepiej poznać. Chodźmy już , za chwikę zaczyna się film.
- Ty idź, ja jeszce kupię nam popcorn.
- Tylko się pośpiesz, bo cię na salę nie wpuszczą.
- Wpuszczą, wpuszczą, zobaczysz.
Weszłam na sale i usiadłam nieco z tyłu. Po chwili film się zaczął, a Damona jeszcze nie było. Po kilku minutach ktoś usiadł obok mnie i podsunął mi wielki kubeł popcornu.
- Ominęło mnie coś, Kity?
- Nie, film dopiero się zaczął. Gdzie ty byłeś tak długo?
- Czekałem na popcorn. Ta wredna baba ze sklepiku nie chciała mi go sprzedać?
- Czemu?
- Bo jest wredna. Dobrze, porozmawiamy później. Teraz oglądajmy.
Mniej więcej w połowie filmu poczułam, że chłopak mnie obejmuje.
- Damonie co ty robisz?
- Chyba nie masz nic przeciwko?
- Nie, nie mam.
Do końca filmu przesiedzieliśmy przytuleni. Po seansie Damon powiedział, że ma dla mnie niespodziankę.
- Jaką?
- Zabieram cię do restauracji, tyu niedaleko.
- Super. No to jedźmy. - Zgodziłam się i trochę zdziwiłam, bo w okolicy była tylko najdroższa restauracja w mieście.
Rzeczywiście Damon przywiózł mnie właśnie do niej.
- Daminie, pierwsza randka i już takie ekskluzywne miejsce? Masz gest, chłopaku.
- Dla Kity wszystko.
Weszliśmy do restauracji i od razu ztrzymał nas kelner.
- W czym mogę państwu pomóc?
- Stolik dla dwojga poprosimy.
- Mają państwo rezerwację?
Damon spojrzał na kelnera jakoś dziwnie i stwierdził:
- Nie potrzebujemu rezerwacji, a ty zaraz znajdziesz nam najlepszy, wolny stolik dla dwojga.
- Już szukam, proszę pana. Proszę za mną.
Przy stoliku spytałam mojego towarzyszaco zrobił temu chłopakowi.
- Nic, poprosiłem tylko, żeby znalazł nam stolik, nic więcej.
- Jesteś pewien? Damonie, nie kłam. Gdybyś go tak zwyczajnie poprosił, odmówiłby, bo nie mamy rezerwacji. Co ty mu zrobiłeś?
- Nic, Kity, na prawdę.
-Nie kłam! Spojżałeś mu w oczy, a on wykonał twoje polecenie.
- Zwykły urok osobisty. - Powiedział z wielkim uśmiechem. - Nic więcej.
- Nie żartuj! To było dziwne. Magiczne. W tobie jest coś nie z tego świata. Co takiego?
- Bystra jesteś. Poznamy się lepiej, to wtedy ci powiem.
- Chcę wiedzieć teraz.
- Nie rozmawiajmy już o tym. Powiem ci w swoim czasie. A teraz zjedzmy kolację.
- Zgoda. Przepraszam, nie powinnam...
- Nic się nie stało. - Nie dał mi dokończyć. - Zamów coś, Kity.
- Czyśbyś zapomniał jak mam na imię?
- Nie, nie zapomniałem, Joan. Po prostu lubię nazywać cię Kity.
- To dobrze. A więc jedzmy.
W ciągu tamtego wieczora jeszcze raz wydzrzyło się coś dziwnego. Kiedy kelner podszedł do naszego stolika pytając, czy cegoś nam jesze nie potrzeba i powiedzieliśmy, że nie, położył na blacie rachunek. Wynosił aż 500 dolarów. Wtedy Damon poprosił kelnera na słówko. Widziałam jak znów patrzył na chłopaka tym dziwnym wzrokiem. Pochwili kelner odszedł w stronę kuchni, a mój towarzysz wrócił do mnie.
- O czym rozmawialiście?
- Zobaczysz.
- Znów ta tajemniczość.
Nie odpowiedział nic, tylko się uśmiechnął. Po kilku mintach znów podszedł do nas kelner i z uśmiechem stwierdził, że nie zapłacimy za posiłek, ponieważ firma pokryje koszty. To już było na prawdę dziwne. Po kolacji Damon podwiózł mnie do domu. Pożegnałam się z nim i weszłam do środka.
- Kim był ten chłopak? - Spytała mama.
- Damon Salvatore, nowy w New Witch.
- Salvatore, tak? Twoja prababka znała kiedyś chłopaka o tym nazwisku. Jutro poszukam ich zdjęcia, Może znajdziesz między nimi jakieś podobieństwo. Teraz idź już
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz