[Joan]
Nie wiedziałam o co chodzi. Nagle przy moim boku pojawiła się Katerina.
- Najpewniej nie wiesz o co chodzi, mam rację?
- Tak. Wytłumaczysz mi?
- Obaj, Stefan i Damon, kochają Elenę i chcą jej bronić.
- Co? Damon kocha Elenę?
- Owszm, Czarnulko. Chociaż...
Nie chciałam wiedzieć nic więcej. Chwyciłam kurtkę i wybiegłam z willi. Złapałam stopa i wróciłam do domu.
Tam nawet nie przywitałam się z rodzicami, tylko od razu pobiegłam na górę. Ściągnęłam kurtkę, walnęłam się na łóżko i zaczęłam ryczeć. Po chwili do mojego pokoju zapukał mój brat.
- Młoda! Mogę wejść?
- Czego chcesz? - Spytałam zapłakanym głosem.
- Co się stało? - Spytał z zatroskaniem siadając obok mnie na moim łóżku.
- Nic!
- Siostra, przecież widzę.
- Nic się nie stało, na prawdę.
- Nie denerwuj mnie, młoda. Nie jestem ślepy. Gadaj!
Mój kochany braciszek, zawsze wie, czy coś się stało. Nie miałam wyjścia i opowiedziałam Louisowi o Damonie, Elenie, Klausie, Rebekah i Katerinie. Pominęłam oczywiście fakt najważniejszy. Pomimo tego, że byłam wkurzona na Damona, to jednak coś mu obiecałam.
[Damon]
Kiedy Joan wybiegła z domu ja znów przygwoździłem Karherine do ściany.
- Co ty jej powiedziałaś?
- Prawdę, Damonie.
- Jaką prawdę?
- Kochasz Elenę.
Chciałem przyduśić ją mocniej ale zrazygnowałem. Puściłem Katherine, wyszedłem z salonu i poszedłem do siebie. Nie obchodziło mnie już co Klaus zrobi Elenie.
Wszedłem do pokoju, usiadłem na łóżku i zacząłem myśleć, jak to wszystko odkręcić. Dzwoniłem do Joan parę razy, ale ona nie odbierała.
[Joan]
Następnego dnia nie miałam najmniejszej ochoty iść do szkoły. Siedziałam tylko przed telewizorem i ogląłałam filmy.
Damon cały czas do mnie dzwonił albo pisał. Nie miałam siły z nim rozmawiać, ani mu odpisywać.
Koło trzeciej po południu ktoś zadzwonił do drzwi. Nie otwierałam, bo wiedziałam, że rodzice wrócą dopiero koło szóstej, a Louis po pracy jak zawsze pojechał do swojej dziewczyny.
- Joan! Otwórz, proszę! Chcę z tobą porozmawiać! - Usłyszałam krzyk Damona dochodzący zza drzwi.
Postanowiłam, że nie będę otwierać, ani mu odpowiadać. Udam, że mnie nie ma i chłopak sobie pójdzie.
- Joan! Wiem, że tam jesteś! Słyszę telewizor.
No tak, ten jego wampirzy słuch. Czemu ja o tym nie pomyślałam?
- Odejdź! Nie chcę z tobą rozmawiać!
[Damon]
- Proszę cię, Joan!
- Odejdź! - Usłyszałem stanowczy sprzeciw.
- Kity, pogadajmy!
- Nie mam ochoty z tobą gadać! Odejdź!
- Dobrze, jak chcesz! - Powiedziałem odchodząc. Wsiadłem do samochodu o odjechałem. Jeździłem bez celu po miasteczku. Musiałem ochłonąć.
Przy Joan zapominałem, co czuję do Eleny. Wiedziałem, że jest wyjątkowa. Może nie tak jak Elena, ale jednak inna niż te wszystkie puste lale. Zauważyłem to już wtedy w restauracji, kiedy dostrzegła, że, jak to ona by powiedziała, jest we mnie coś nie z tego świata.
Pomyślałem kiedyś, że jeśli Stefan ma Elenę, to mi również uda się znalźć wyjątkową dziewczynę. I znalazłem, Joan.
Ale Katherine jak zwykle musiała mi wszystko rozpieprzyć. Nienawidzę jej. Kiedy myślę, że kiedyś ją kochałem, brzydzę się samym sobą. Ta suka nigdy nie odpuści.
Cholera, czemu to akurat mnie musiała się to przytrafić?
[Elena]
Damon wrócił dopiero po kilku godzinach. Wszedł dosalonu, spojrzał na mnie i Stafana, po czym podszedł do barku i nalał sobie koniaku.
- I co? Porozmawiałeś z nią? - Spytałam.
- Nie. Nawet nie chciała wpuścić mnie do domu.
- To krucho. - Stwierdził Stefan.
- Serio? Nie chcę o tym gadać.
Wyszedł z pokoju, a ja bezradnie spojrzałam na mojego ukochanego.
-Wiesz co? Pójdę do Damona. Może ze mną porozmawia. - Powwiedział Stefan po chwili namysłu.
- Zły pomysł. Wiesz przecież, że z tobą nie będzie rozmawiał. Ja pójdę.
- Dobrze, a ja w tym czasie pojadę do Joan. Spróbuję ją przekonać, żeby pogadała z Damonem.
- Ok. To do zobaczenia później.
Pocałowałam go na do widzenia i poszłam na górę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz