piątek, 23 maja 2014

Rozdział 4: Nowi znajomi

   [Elena]

  Kiedy tak opowiadałam Joan o Stefanie i Damonie zrozumiałam, że czuję coś także do starszego z braci Salvatore. Dziwne, bo ja nie chcę być jak Katherine. Nie chcę wykożystywać ani jednego, ani drugiego. A jednak kocham ich obu. Jak ona.
  Po rozmowie wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu. Chciałam porozmawiać z chłoapkami.
  Kiedy weszłam do środka Damon szykował się do wyjścia.
- Wybierasz się gdzieś?
- A gdzie "Witaj, Damonie. Jak się masz, Damonie?", co?
- Witaj, Damonie. Wybierasz się gdzieś?
- Witaj, Eleno. Tak, wybieram się do Cheesy Witch. Umówiłem się z Joan. A co?
  Ze też o tym nie pomyślałam. Przecież moja nowa przyjaciłka została w barze.
- Nie, nic. Chciałam pogadać z tobą i Stefanem. Ale skoro tak, to porozmawiamy później.
- Dobrze. Do widzenia, Księżniczko.
- Pa.
  Jak ja uwielbiam jak nazywa mnie Księżniczką. "Hola, hola - skarciłam się w duchu. - To ze Stefanem jesteś, a Damon ma nową dziweczynę, wię bez takich."
  Weszłam do salonu, w którym czekał już na mnie mój ukochany.
- Witaj, Skerbie. O czym chciałaś porozmawiać ze mną i z Damonem?
- Jak wróci, to się dowiesz. Teraz mam inne plany.
  Podbiegłam do niego i namiętnie go pocałowałam.
- Rozumiem. - Powiedział Stefan z wielkim uśmiechem odwzajemniając pocałunek.


Tydzień później

[Joan]

Siedziałm sama w Cheesy Witch. Po chwili pojawił się Damon. Rozmawialiśmy, potem poszliśmy pograć w bilarda. myślałam, że go ogram, ale myliłam się.
- Grasz w bilarda? - Spytałam ździwiona.
- Mówiłem, że jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
  Po frejmie* poszliśmy spowrotem do stolika. Po chwili postanowiliśmy, że pojedziemy do Damona.
  Kiedy weszliśmy do domu w salonie zobaczyłam Elenę.
- Cześć, Eleno. - Chciałam do niej podejść, ale Damon mnie zatrzymał.
- To nie jest Elena.
- Co ty gadasz? Ślepy jesteś?
- To nie jest Elena! - Powiedział stanowczym głosem.
- Ty na prawdę jesteś ślepy, Damonie.
- Powtarzam po raz kolejny: to nie jest Elena.
- W takim razie kto?
- Katerina. - Odpowiedział ktoś stojący za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego blondyna o niebieskich oczach.
- A ty to kto? - Spytałam podejrzliwie.
- Klaus, miło mi. A ty, piękna?
- Joan. Niech zgadnę, kolejny wampir?
- Nie do końca..
- Klaus jest hybrydą. - Wtrąciła blondynka, która nagle pojawiła się obok chłopaka.
- Pół wilczek, pół wampir. - Wyjaśnił znudzonym głosem Damon.
- Wyjaśniam "wilczek" to wilkołak. - Znów odezwała się blondynka.
- Dzięki. Kim jesteś?
- Rebekah, siostra Klausa, była Stefana, jedna z Pierwszych, bla, bla, bla. - Mówiąc to Katerina wstała i podeszła do mnie. - Wiesz, że twój ukochany gustuje w twoim typie urody?
- O co ci chodzi?
- Ciemne włosy, ciemne oczy... Czarnulka...
- Zamknij się, Kathrine! - Krzyknął Damon i rzucił się na Katerinę przygważdżając ją do ściany. - Co ty tu tak właściwie robisz?
- Pokazałam Panu hybrydzie gdzie mieszkacie.
- Dlaczego?
- Szukałem swojej chodzącej torebki z krwią.
- A ja chciałam poznać twoją nową ukochaną. Niezła jest, choć ja jestem lepsza.

    [Damon]

- Ty suko! - Wrzasnąłem przyduszając Katherine mocniej.
- O co jej chodzi, Damonie? - Spytała wyraźnie zdezorientowana Joan.
- O to, że nigdy nie odpuści. - Powiedział mój braciszek nagle zjawiając się w pokoju wraz z Eleną.
- Przepraszam, że przerwę, ale muszę. Pebekah, skarbie, zabierz, proszę Elenę do pokoju obok. A wy, Stefanie i Damonie, nie denerwujcie się. Wezmę tylko pół litra i już nas nie ma. - Wtrącił Klaus.
  Puściłem Katherine i po sekundzie stanąłem obok Stefana, zasłaniając swoim ciałem Elenę.
- Nie tkniesz jej!
- Damonie, Stefanie, puście mnie.
- Eleno, czy ty musisz zawsze wszystko utrudniać?
- To tylko pół litra, dam mu je, a on odejdzie.
- Wiesz dobrze, że wróci po kolejne pół. - Wsparł mnie Stefan.

*frejm - runda w bilardzie lub snookerze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz