Nagle poczułam, że ktoś mnie podnosi. Domyśliłam się, że to Damon, który z wampirzą prędkością znalazł się za mną.
- Aaaaa! Damon, co ty robisz?
- A co? Nie mogę nawet zanieść mojej dziewczyny do samochodu, którym zawiozę ją na zajęcia?
- Nie, kochany. Moja mama nas zobaczy.
- Nie ważne. - Powiedział i mnie pocałował.
- Waźne, Demonie. Postaw mnie na ziemi!
- Nie ma takiej opcji. Puszcę cię dopiero przy samochodzie. - I znów mnie pocałował.
- Dobrze, niech ci będzie.
Po chwili stałam już na własnych nogach, a Damon szarpał się z drzwiami samochodu.
- Cholerny zamek. Akurat teraz musiał się zaciąć? - A po chwili dodał otwierając drzwi. - Załatwione. Wsiadaj, Kity.
Wsiadłam, a dosłowmie po sekundzie Damon siedział już za kierownicą. Minę miał jednak nie wesołą, jakbu coś go martwiło.
- Damonie, coś się stało?
- Czemu pytasz?
- Bo wyglądasz jakby coś się stało. Co takiego?
- Nic, rozmawiałem tylko ze Stefanem.
- Więc co cię tak martwi?
- Mój braciszek stwierdził, że nie powinienem ci mówić, o wiesz czym, bo nie wiadomo czy komuś nie powiesz. Chodziło mu tylko o to, że im mniej ludzi wie czym jesteśmy, tym lepiej.
- Wiem, rozumiem. Możecie mi zaufać, nikomu nie powiem. Obiecuję!
- Wierzę i ufam ci. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo już kiedyś tak się stało. Musiałem uciekać z Mistic Falls, miasteczka w którym mieszkałem wcześniej.
- Spokojnie, mi możesz zaufać.
- Mam nadzieję. Ok, nie rozmawiajmy już o tym.
- Dobrze. Wiesz co? Ty mnie nazywasz "Kity", a ja ciebie po prostu Damon.
- I co w związku z tym?
- To, że ja też chcę wymyślić ci jakieś przezwisko.
- Nie mam nic przeciwko.
- Ok, to może "Mój mały wampirek"?
- Mały wampirek? Może nie zauważyłaś, ale ja nie jestem mały. Ale podoba mi się.
- No to od teraz jesteś Mały wampirek.
- Jak chcesz.
- Mały wampirek, wampireczek, wampiruś, wam...
- Dobrze, dobrze, już przestań. - Powiedział Damon śmiejąc się.
- Ty się nie śmiej, tylko na drogę patrz, bo zaraz zjazd przegapisz.
W tym momencie wampir skręcił kierownicą bardzo gwałtownie, a po chwili auto się zatrzymało.
- No Kity, jesteśmy.
- Ok, to idę.
- A buziak na do widzenia?
Pocałowałam go w policzek i wysiadłam z samochodu. Nagle chłopak pojawił się przy mnie.
- To miało być buzi na do widzenia? - Po czym przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Jak on super całuje.
- To był buziak na dowidzenia. - Stwierdził z szerokim uśmiechem i wyraźną nutką satysfakcji w głosie.
- Będę pamiętać, Mój mały wampirku. Ok, muszę juź iść.
- Przyznam, że niechętnie cię wypuszczam.
- Słodkie. Pa.
[Damon]
Gdy zniknęła w drzwiach szkoły wsiadłem do samochodu i odjechałem. Pojechałem do domu. Kiedy wszedłem do salonu na kanapie siedziała Katherine.
"Super - pomyślałem - czego ona znowu chce?"
- Katherine, cóż za niemiła niepodzianka. Czego chcesz?
- Widziałam twoją nową ukochaną, Damonie. Co, już nie chcesz odebrać Eleny Stefanowi.
- Nie twoja sprawa!
- Czemu nie chcesz mieć mnie?
- Ty nigdy sobie nie odpuścisz.
- Och, Damonie, przecież ja i ukochana Stefana jesteśmy takie same.
- Może z wyglądu, ale Elene w porównaniu do ciebie nie jest zwykłą suką.
- Przecież mnie kochałeś.
- Masz racje, kochałem, teraz już nie. Wynoś się stąd!
- Dobrze, ale pamiętaj, ja tego tak nie zostawie.
- Ok, ok. Wynocha! - Krzyknąłem wypychając ją za drzwi.
Ta Katherine naprawdę nie może dać sobie spokoju ze mną i Stefanem. Owszem przemieniła nas w wampiry, ale nic więcej już mnie z nią nie łączy.
[Joan]
Zajęcia skończyłam o 15:00, a że w Cheesy Witch miałam być o 16:00, postanowiłam, że się przejdę.
Kiedy weszłam do bary Elena już na mnie czekała.
- Cześć, Joan! - Zawołała gdy mnie zobaczyła. - Siadaj.
- Cześć. No, opowiadaj.
- Spokojnie, najpierw coś zamów.
Zamówiłam kawę i zaczęłyśmy rozmawiać. Dowiedziałam się, że Damon jest inny niż Stefan.
- Ale przez to jest więcej tak zwanych atrakcji. - Stwierdziła z szerokim uśmiechem Elena.
- To znaczy?
- Chłopaki mają różne charaktery, więc nie we wszystkim się zgadzają. Kłócą się, a te kłótnie zmieniają się czasem w wielkie wampirze awantury. Muszę ich rozdzilać, bo kłócą się zazwyczaj o sprawy dotyczące mojej osoby. Skoro ty pojawiłaś się w życiu Damona, to mam nadzieję, że to się skończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz