[Stefan]
Wsiadłem do auta i pojechałem do Joan. Kiedy zapukałem drzwi otworzyła mi jej mama.
- Witam, jestem Stefan Salvatore, brat Damona. Jest Joan?
- Witaj. Tak, wejdź. Joan jest w swoim pokoju. Schodami na górę, drugie drzwi po lewej.
- Dziękuję. - Powiedziałem i skierowałem się do pokoju dziewczyny.
Gdy stanąłemprzed drzwiami i zapukałem usłyszałem zapłakany głos Joan:
- Damonie, jeśli to ty, to nie mam ochoty z tobą rozmawiać!
- To nie Damon, tylko Stefan. Mogę wejść?
- Tak, jasne.
Wszedłem do pokoju i usiadłem na łóżku obok ocierającej łzy dziewczyny.
- Po co przyszedłś?
- Porozmawiać.
- O czym?
- O moim bracie.
- Słucham.
- Damon wrócił do domu pół godziny temu. Był przygnębiony. Nie widziałem go takiego od rzekomej śmierci Katherine. Jesteś dla niego kimś wyjątkowym. Proszę, porozmawiaj z nim.
- Nie mam o czym.
- Masz, uwierz mi. On cierpi.
- Przejdzie mu. Tylko się mną bawił. Ciekawe ile było takich naiwnych jak ja?
- Nie wiem, dużo. Ale to było zanim poznał Elenę. Ty jesteś jego pierwszą dziewczyną od tamtego czasu. Proszę cię, porozmawiaj z nim. Najlepiej jeszcze dziś. On cierpi.
- No dobrze. Zawieź mnie do niego.
- Tylko może się przebierz, bo na dworze jest dość chłodno.
[Joan]
- Ok. - Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i poszłam się przebrać. Po chwili byłam już gotowa.
- To co, jedziemy? - Spytał Stefan.
- Tak, oczywiście.
Zeszliśmy na dół, a ja zakomunikowałam rodzicom, że jadę do Damona.
W samochodzie cały czas myślałam, czego dowiem się od Mojego Małego Wampirka.
[Damon]
Poszedłem do siebie. Po chwili ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju.
- Mogę wejść? - To była Elena.
- Jasne, wchodź Księżniczko.
Usiadła obok mnie i milczała. Po chwili odezwała się:
- Stefan pojechał do Joan.
- Co? Po co?
- Chce ją przekonać, żeby z tobą porozmawiała.
- Co ten mój brciszek nagle taki pomocny się zrobił?
- Widzi jak cierpisz.
- Ciekawe.
- Ja również, Damonie.
- Nie cierpię! - Krzyknąłem wstając.
- Mnie nie oszukasz. Cierpisz, Damonie. Widzę to. - Mówiąc to wstała, podeszła do mnie i mnie przytuliła.
Ja odsunąłem ją nieco od siebie i spojżałem jej głęboko w oczy.
- Masz rację, Eleno. Ale nie wiesz dlaczego.
- Wiem, Damonie. Wiem to aż za dobrze.
- Tak ci się tylko zdaje. Cierpię, bo kocham i ją i ciebie, Eleno. Cierpię, że nie mogę być z tobą i cierpię, bo dowiedziała się, że ciebie kocham zanim zdążyłem jej o tym powiedzieć i zanim powiedziałem jej co do niej czuję.
Elena nic nie odpowiedziała, tylko mnie przytuliła.
Po chwili usłyszałem, że ktoś wchodzi do domu. Elena chyba też to usłyszała, bo oderwała się ode mnie i bez słowa wyszła z pokoju, a ja znowu usiadłem na łóżku.
[Joan]
Kiedy weszłam ze Stefanem do willi Salvatore'ów zobaczyłam schodzącą po schodach Elenę.
- Bardzo dobrze, że przyszłaś, Joan. On strasznie cierpi.
- Wiem, Stefan mi powiedział. To ja idę do Damona.
Kiedy weszłam do pokoju Mojego Wampirka zobaczyłam go siędzącego tyłem do mnie na łóżku. Usłyszał mnie i wstał. Gdy się do mnie odwrócił zobaczyłam łzy w jego oczach.
- Damonie, ty płaczesz?
- Nie. - Zaprzeczył oczywistemu.
- Widzę przecież.
- Ok, może i tak.
- Dobra, nie ważne. O czym chciałeś porozmawiać?
- Chciałem cię przeprosić. Przepraszam, Kity. Przepraszam za to, że nie dowiedziałaś się o tym, że również kocham Elenę odemnie, tylko od Katherine...
- Czekaj, czekaj! - Pzrerwałam mu. - Jak to również? Chcesz powiedzieć...
- Tak! - Nie dał mi dokonczyć. - Kocham i ciebie i Elenę, Kity. Jesteś wyjątkowa, rozumiesz? Kocham cię! - Kiedy to mówił łza spłynęła mu po policzku. Nie sądziłam, że Damon może się rozpłakać. - Wybacz mi proszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz