niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 14: Pełnia

  Jak zapowiedziałam jeszcze na tamtym blogu, dodaje dzisiaj rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodoba ;-)



     [Joan]

  Następnego dnia z samego rana zaczęły się przygotowania do mojej przemiany.
  Kiedy zobaczyłam te wszystkie łańcuchy, jakieś kółka, które Kalus i Elijah znosili do schronu z czasów wojny secesyjnej za miastem, który obaj uznali za najbezpieczniejsze miejsce, przeraziłam się nie na żarty. Skąd oni to wszystko wzięli? I czy to na pewno potrzebne? Przecież nie mogłabym być aż tak niebezpieczna po przemianie. To wszystko nie mogło być dla mnie.
- Elijah, mógłbyś tu podejść? - Zawołałam go.
- Coś nie tak?
- Po co aż tyle tego wszystkiego?Przecież mówiłeś, że Klaus jako hybryda nie przemienia się w czasie pełni.
- Bo to prawda. - Wtrącił Klaus, który nagle pojawił się przy mnie. - To wszystko dla ciebie.
- Że co proszę? Tego jest strasznie dużo.
- Jeszcze nie skończyliśmy. - Wyszczerzył się Klaus.
- Jak to?
- Przecież ci mówiłem, że nie będziesz nad sobą panować.
- Ok, ale po co tyle łańcuchów.
- Zyskasz wielką siłę. One muszą cię powstrzymać.
- Rozumiem, ale mówiłeś, że przy mnie będziesz. Na pewno sam dałbyś radę mnie powstrzymać. Starczyłoby tylko 4 łańcuchy, po jednymna ręce i nogi.
- Bo będę. - Przytulił mnie. - Ale raczej nie dałbym rady cię zatrzymać, jeśli rozerwałabyś łańcuchy, mimo, iż jestem Pierwotnym. Wilkołaka pałającego rządzą zabicia wampira nie jest łatwo powstrzymać.
- Ale ja nie chcę nikogo zabić!
- Po pierwsze, chęć zabicia wampira jest naturalna u wilkołaka po przemianie, a po drugie - Damon. - Znów odezwał się Klaus.
   Odsunęłam się od Elijaha i spojrzałam hybrydzie w oczy.
- A co ten idiota ma do tego?
- To jego najbardziej będziesz chciała zabić.
- Kalus, na głowę upadłeś? Jestem na niego wściekła, ale nie chcę go zamordować.
- Teraz nie, ale przemiana spotęguje twoją wściekłość do tego stopnia, że będziesz myśleć tylko o tym, żeby to zrobić.

     [Damon]

  Nie mogłem uwierzyć, że Joan jest jakoś spokrewniona z Klausem, ale mało mnie to obchodziło. Myślałem tylko o tym jak ją odzyskać. A to nie będzie łatwe. Po pierwsze, jest strasznie uparta, po drugie, obawiałem się, że będę potrzebował wieczności, żeby wybaczyła mi to co zrobiłem, a po trzecie, była właśnie w łapach Klausa.
  Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi i rozmowy. Stefan wrócił do domu. Po dwóch dniach. Ale dorosły jest, ma w końcu te 167 lat. Tylko z kim on rozmawiał? Poszedłem sprawdzić i zobaczyłem Caroline, blond wampirzycę, moją daną zabaweczkę i przyjaciółkę jego i Eleny.
- Barbie, co cię tu sprowadza?
- Nie przyjechałam do ciebie. - Wyraźnie nie była zadowolona, że mnie widzi.
  Nagle wpadł mi do głowy genialny pomysł.
- Domyślam się. A gdzie twój chłopak?
- Po co ci to wiedzieć?
- Myślę, że zainteresowałab go wiadomość, że Klaus znalazł u nas w mieście nową kandydatkę na hybrydę.
- Co ty powiedziałeś? - Spytał Stefan.
- To, że moja Kity jest praprapra itd. wnóczką Klausa. Co oznacza, że jest wilkołakiem. A znając go bedzie miał ochotę zrobić z niej hybrydę.
- Nie może. Nikogo nie zabiła, więc się nie przemiania i Kalus nie ma jak...
- Mylisz się braciszku. - Wszedłem mu w słowo.
- Jak to się mylę?
- Klaus ją zahipnotyzował i zabiła swojego brata, a, że dzisiaj jest pełnia, to się przemieni, więc on może to zrobić.
- Czekajcie, stop! Kto to jest Kity?
- Była dziewczyna Damona.
- Aha. No i wszystko jasne.
- Odzyskam ją, braciszku, zobaczysz.

     [Elija]

  Widziałem strach w oczach Joan, kiedy weszła do schronu i zobaczyła wszystko co razem z Kalusem dla niej przygotowaliśmy. Ale nie mogłem nic na to poradzić. To było konieczne.
  Przykułem ją i usiadłem obok niej. Przyglądała mi się z wyrazem paniki i bólu na twarzy. Zaczynało się.
  Nagle Joan zaczęła przeraźliwie krzyczeć, żebym jej pomógł, że ją bolo, a ja nic nie mogłem zrobić. Mogłem tylko patrzeć.
  W pewnym momencie dziewczyna zerwała łańcuchy. Nie wiedziałem jakim cudem, ale nie było czasu się nad tym zastanawiać, musiałem ją zatrzymać. Niestety nie udało mi się to i Joan w wilczej postaci wybiegła w noc.

     [Damon]

  Spałem sobie smacznie, kiedey obudził mnie jakiś hałas. Wstałem z łóżka i zobaczyłem, że okno w moim pokoju jest rozbite. Niezbyt się tym przejąłem i już miałem znów się położyć, ale usłyszałem za sobą wark. Odwróciłem się i zobaczyłem wilka. Po chwili, która wydawała się wiecznością, zwierzę rzuciło się na mnie. Ugryzł mnie i wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie był zwykły wilk.
  To był wilkołak.
  Tylko skąd tu wilkołak?
  No tak!
  To była ona!
  Moja Joan!

     [Klaus]

  Kiedy Elijah zadzwonił do mnie i powiedział, że Joan uciekła, wiedziałem gdzie mam jej szukać.
  Zadzwoniłem do drzwi, które otworzył zaspany Stefan. Na mój widok wyraźnie się rozbudził.
- Czego chcesz? - Warknął.
- Ja do Damona.
- Jest u siebie.
- Dziękuję. - Powiedziałem wchodząc do środka. - Lepiej chodź ze mną.
- Po co?
  Nie odpowiedziałem. Poszliśmy na górę. Kiedy otworzyłem drzwi do pokoju Damona, zobaczyłem go leżącego na podłodze. Był nieprzytomny.
- Co tu się stało? - Spytał zdezorientowany Stefan.

     [Stefan]

- Joan. - Powiedział Klaus, a ja od razu zrozumiałem
- Jad wilkołaka. Pomóż mu.
- Za chwilę. Najpierw chcę się dowiedzieć co on jej takiego zrobił,że  go ugryzła.
- Zdradził ją. Skąd wiedziałeś, że powinieneś tu przyjechać?
- Elijah zadzwonił, mówiąc, że uciekła, a, że była wściekła na Damona przed przemianą, wiedziałem, że jest tu. Znaczy była. OK, dość gadania.
  Położyliśmy z Klausem mojego brata na jego łóżku i Mikaelson uzdrowił umierającego wampira.

     [Joan]

  Obudziłam się, a raczej ocknęłam w schronie okryta jakimś kocem. Chciałam wstać, ale kiedy zorientowałam się, że pod okryciem jestem naga, porzuciłam ten zamiar i tylko rozejrzałam się do okoła. Zobaczyłam wpatrującego się we mnie Elijaha.
- Witaj. - Powiedział.
- Byłeś tu cały czas?
- Zgodnie z obietnicą.
- Czemu nic na sobie nie mam?
- Zapomniałem ci powiedzieć, że w czasie przemiany rozerwie ci ubrania. Ale spokojnie, okryłem cię kocem.
- Czyli widziałeś mnie nago. - To nie było pytanie, tylko stwierdzenie.
- Tak, ale mam ponad 1000 lat, nie takie rzeczy widziałem.
- OK, mniejsza z tym. Ciekawi mnie jedna sprawa. Jak ja wrócę do domu?
- Poprosiłem Rebekah, żeby przyniosła ci jakieś ubranie. - Wstał, podszedł do mnie i podał mi jakąś torbę. - Oto i one. Ubierz się, a ja poczekam na zewnątrz.
- Nie musisz wychodzić, ani nawet się odwracać. - Powiedziałam wstając i pozwalając, żeby koc się ze mnie zsunął. - Skoro i tak już widziałeś mnie nago, nie ma to znaczenia.
- To ja może lepiej wyjdę. - Te jego dobre maniery mnie dobijają.
- Zaczekaj. - Powiedziałam ubierając się.
- Tak? - Spytał nadal nie odwracając się w moją stronę.
- Musisz mi powiedzieć co się stało w nocy.
- Zerwałaś łańcuchy i uciekłaś.
- Tak, zorientowałam się. Co się stało potem? - Nie lubię rozmawiać z czyimś tyłem.
- Zaatakowałaś Damona.
- Co!? - Krzykęłam. - Ale nic mu nie jest?
- Prawie go zabiłaś, ale powiadomiłem Klausa, że uciekłaś i mu pomógł. - Odwrócił się do mnie. W końcu. - Chyba już lepiej się czuje.
  Nie mogłam uwierzyć w to, że prawie zabiłam Damona. Byłam na niego wściekła, ale nadal go kochałam. Miałam wyrzuty sumienia.
- Jedziemy do Salvatore'ów! - Rozkazałam i po chwili byłam już razem z Elijahemw jego samochodzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz