[Joan]
Damon wyszedł, a ja poszłam do Louisa sprawdzić co z nim. Kiedy weszłam do pokoju mojego brata, on siedział przed komputerem i oglądał film, a opatrunek leżał na biurku obok niego.
- Czemu to odkleiłeś? - Spytałam stając obok Louisa.
- Młoda, nie dramatyzuj, to tylko zadrapanie.
- Zadrapanie, ale krwawiło. Zaraz przyniosę nowy opatrunek.
- Ale Młoda...
- Żadnego ale. Trzeba to opatrzyć. Siedź tu i nigdzie nie idź! - Powiedziałam wychodząc z pokoju Louisa.
"Dzięki Bogu, że on nie ma lustra w pokoju, - pomyślałam - bo od razu połapałby się, że to nie jest zwykłe zadrapanie."
Wzięłam z pokoju opatrunek i plastry i wróciłam do pokoju Louisa. Kiedy ponownie opatrywałam ugryzienie mój brat stwierdził:
- Wiesz, fajnie mi się gadało z tym twoim Damonem.
- Tak? To już nie będziesz miał towarzysza do rozmów.
- A dlaczego?
- Pokłóciliśmy się.
- Znowu? Szkoda.
- Może szkoda. Ok, skończyłam. Idę do siebie, a ty oglądaj dalej.
Weszłam do swojego pokoju, zamknęłam za sobą drzwi i łzy same zaczęły napływać mi do oczu.
[Damon]
Prosto od Joan pojechałem do Cheesy Witch. Kiedy wszedłem do środka przy barze zobaczyłem Klausa. Przysiadłem się więc do niego i zamówiłem burbon.
- Co ty tu jeszcze roisz, Klaus?
- Mieszkam.
- Jak to mieszkasz?
- Przeprowadziłem się tu.
- Jeszcze Pierwotnych tu brakuje. Jakbym miał mało problemów.
- A jakie to problemy może mieć Damon Salvatore?
- Nie będę ci się zwierzał, Klaus.
- To jasne. A jak tam twoja nowa dziewczyna? Kiedy ją ostatnio widziałem nie wyglądała na zadowoloną wybiegając z twojego domu.
- Nie twój interes! - Powiedziałem wstając. Zapłaciłem za burbon i wyszedłem z knajpy.
[Elena]
Koło południa Stefan wyszedł zapolować, a ja zostałam sama w domu. Po jakiejś godzinie pojawił się Damon.
- Nie wyglądasz na zadowolonego. Coś się stało? - Spytałam.
- Jak mam być zadowolony, skoro Klaus się tu przeprowadza?
- Skąd wiesz?
- Spotkałem go w Cheesy Witch.
- Byłeś tam z Joan?
- Byłem sam. Musiałem się napić.
- Jak to "musiałeś się napić"? Coś ty znowu narobił?
- Wszystko spieprzyłem. - Powiedział z wielkim smutkiem w głosie.
Zrobiło mi się go żal. Podeszłam do niego i przytuliłam go, a on, o dziwo, wtulił się we mnie jak małe dziecko.
- Ona nie chce mnie znać. Jak mogłem być tak głupi?
Kiedy to powiedział odsunął się ode mnie, popatrzył mi głęboko w oczy i pocałował mnie.
- Co ty robisz, Damon?
- Już i tak wszystko spieprzyłem, więc co za różnica? - Powiedział i ponownie mnie pocałował, a ja nie pozostałam mu dłużna. Po chwili byliśmy już w jego łóżku.
W tym samym czasie
[Joan]
Płakałam jakieś 20 minut. Kiedy już się uspokoiłam, stwierdziłam, że potrzebuję spaceru.
Szłam długo zastanawiając się, czy na pewno dobrze zrobiłam wyrzucając Damona z domu. W pewnym momencie zorientowałam się, że idę w stronę willi Salvatore'ów. Nie zawróciłam jednak,lecz szłam dalej. Postanowiłam, że pogodzę się z Moim Małym Wampirkiem.
[Stefan]
Kiedy wracałem z polowania niedaleko mojego domu zobaczyłam Joan. Zdziwiłam się trochę, że nie jest z Damonem. Zatrzymałem się i zabrałem ją ze sobą.
- Dzięki, Stefan.
- Spoko. Czemu nie jesteś z Damonem?
- Pokłóciłam się z nim trochę, bo ugryzł mojego brata.
- Cały Damon.
- Może. Nie ważne już. Chcę się z nim pogodzić dlatego do was szłam
- Rozumiem. Ok, jesteśmy.
Wyszliśmy z auta, Joan jeszcze raz mi podziękowała i weszliśmy o domu.
[Joan]
Weszliśmy ze Stefanem do willi Salvatore'ów, ale nie widzieliśmy Damona i Eleny, więc poszliśmy na górę - Stefan do swojego pokoju, a ja do Mojego Wampirka. Otwierając drzwi nie spodziewałam się tego co zobaczyłam.
Damon i Elena leżeli przytuleni w łóżku. Kiedy mnie zobaczyli szybko odsunęli się od siebie.
- Joan... - Zaczął Damon.
- Zamknij się! Nie chcę słuchać twoich wyjaśnień! Widzę co tu się wydarzyło! Nie myśl, że jestem głupia! A ty?! - Zwróciłam się do Eleny. - Jak ci nie wstyd?! Masz Stefana, a zabawiasz się z Damonem?!
Nagle pojawił się przy mnie Stefan. Kiedy zobaczył swoją dziewczynę z własnym bratem rzucił się na niego. Nie wiem jak mi się to udało, ale ich rozdzieliłam. później podeszłam do Damona, uderzyłam go i wybiegłam z willi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz