[Damon]
Kiedy Joan wyszła z kuchni, obrzuciłem Katherine wściekłym wzrokiem.
- Po co przyszłaś?
- Chciałam się przywitać z naszą Czarnulką, ale nie spodziewałam się tego jak mnie potraktowała. Widzę, że noc spędzona z tobą zmienia.
- Wal się, Katherine! Wynoś się stąd!
- mnie też chcesz się tak szybko pozbyć?
- Wynoś się!
- Ok. Pa, Stefanie, pa, Damonie.
Katherine wyszła, a ja powoli się uspokoiłem. Po chwili w kuchni znów pojawiła się Kity.
- Idziesz, Damonie?
- Tak. Wezmę tylko kluczyki i możemy jechać.
- Ok, to ja czekam przy samochodzie. Do zobaczenia.
Po paru minutach siedziałem już w aucie razem z Joan.
- Wiesz co, Kity? Jestem z ciebie dumny.
- Dzięki.
- Ale jednak trochę przesadziłeś.
- Nie rozumiem.
- Wkurzyłaś Katherine. A wkurzona Katherine to nic dobrego. Przynajmniej dla ciebie.
- Sprowokowała mnie tym swoim durnym gadaniem.
- Ona wszystkich prowokuje.
- Zauważyłam przy pierwszym spotkaniu z nią.
Zapadła cisza. Po chwili Joan spytała:
- a tak w ogóle to co cię z nią łączy?
- Teraz tylko to, że przemieniła mnie i Stefana.
- A wcześniej?
- Za chwilę ci opowiem. - Powiedziałem zatrzymując samochód. - o ile zaprosisz mnie do środka.
[Joan]
Zgodziłam się, chociaż nie wiedziałam jak na widok Damona zareaguje Louis. Przecież jeszcze 2 dni temu ryczałam przez Mojego Wampirka, a braciszek mnie pocieszał.
"No nic, będę się tym martwić później." - Pomyślałam wchodząc z Damonem do domu. Mama przywitała nas szerokim uśmiechem, a taty i Louisa mnie było.
poszłam z Wampirkiem do mojego pokoju i jak tylko zatrzasnęły się za nami drzwi, spytałam, co łączyło go z Kateriną.
- To bardzo długa historia.
- Mamy czas, Damonie.
- No więc tak: Pierwszy poznał ją Stefan, bo ja w tym czasie byłem na wojnie. Kiedy wróciłem spotkałem Katherine przechadzającą się po ogrodzie mojego domu. Obok niej szedł Stefan. Zobaczyli mnie i do mnie podeszli. Stefan przedstawił ją jako sierotę, której rodzice spłonęli w pożarze domu. Wyglądała przepięknie w jasno niebieskiej sukni. Zakochałem się w niej. Ona we mnie również. Ja wiedziałem czym była, Stefan, który również z nią był, nie. Dowiedział się dopiero kiedy postanowiła nakarmić nas obu swoją krwią, bo chciała, żebyśmy żyli wiecznie we troje. Niestety kilka dni później schwytali ją ludzie z mojego miasta, którzy chcieli oczyścić miasto z wampirów. Razem se Stefanem postanowiliśmy ją uwolnić. Nie udało nam się to. Kiedy napadliśmy na wóz transportujący ją do krypty zabił nas nasz ojciec. Mieliśmy w organizmie jej krew, więc ocknęliśmy się jako wampiry. Przez kolejne lata szukałem sposobu na otwarcie krypty, w której, jak myślałem, zamknęli ją razem z innymi wampirami z naszego miasta. Znalazłem go, lecz po otwarciu grobu nie znalazłem w nim Katherine. Byłem załamany, ale szybko mi przeszło. Kiedy spotkałem ją ponownie po prawie 150 latach, zrozumiałem, że uczucie, które kiedyś do niej żywiłem wygasło. później dowiedziałem się jak udało jej się uciec. Katherine do teraz próbuje odzyskać mnie i Stefana, ale nieskutecznie. I to praktycznie cała historia.
- A jak czułeś się kiedy obudziłeś się wraz ze Stefanem w fazie przejściowej? I co było potem?
- Byłem załamany, że utraciłem ukochaną i wściekły na Stefana, bo sądziłem, że to jego wina. Kiedy po raz pierwszy napiłem się ludzkiej krwi brzydziłem się sobą. Ze Stefanem było inaczej. Stał się Rozpruwaczem. Zabił naszego ojca. Ja starałem się tylko zaspokajać głód, nie zabijać swoich ofiar, nie wysysałem ich do ostatniej kropli krwi. Stefanowi zabijanie sprawiało przyjemność. Wysysał całkowicie swoje ofiary i rozrywał na kawałki. Robił tak puki nie poznał Lexi, pewnej wampirzycy. Zaprzyjaźnił się z nią, a ona nauczyła go, że może przeżyć nie pijąc ludzkiej krwi. Wtedy to ja stałem się tym "złym", bo znienawidziłem mojego braciszka i chciałem zrobić mu na złość.
- To dziecinne, Wampirku.
- Wiem. Wcześniej byłem bardzo zżyty ze Stefanem, ale odkąd poznaliśmy Katherine zaczęliśmy się kłócić. Resztę historii już znasz.
- Jakoś trudno mi uwierzyć, że Stefan był, jak go nazwałeś, "Rozpruwaczem". Ale mniejsza o to. Powiedz lepiej, co to znaczy, że stałeś się tym złym.
- Już mówiłem, że robiłem wszystko, żeby uprzykrzyć Stefanowi życie, więc skoro stał się "wegetarianinem", ja stałem się jego przeciwieństwem.
- Rozumiem. Wiesz co ci powiem, ciekawa te twoja historia. I dość niewiarygodna.
- Myślisz, że nie wiem, Kity?
Chciałam odpowiedzieć, ale ktoś zapukał do drzwi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz